środa, 4 czerwca 2014

Dwadzieścia Pięć . ♥


- Nina… Ja, nie… nie mogę w to uwierzyć. – Uwiesił się na mojej szyi. – Czy ty pytasz naprawdę?  - W odpowiedzi tylko pokiwałam głowę. – Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem.  – przytulił się do mnie i spojrzał głęboko w oczy - Kochanie, bardzo chcę, a zwłaszcza z Tobą. Cały czas o tym marzyłem.
- To chodź gdzieś, dzisiaj jest ten czas, dlatego tutaj teraz jestem. – Uśmiechnęłam się lekko
Michał od razu schwycił mnie w swoje ramiona i na rękach wyniósł mnie z ośrodka. Nie interesowały go moje sprzeciwy i tłumaczenia, że jeszcze nabawi się kontuzji przez którą nie będzie mógł grać. Zaniósł mnie do swojego samochodu wciąż szepcząc mi na ucho jak bardzo mnie kocha i wszystkie możliwe komplementy świata. Byłam w tej chwili bardzo szczęśliwa. Posadził mnie na fotelu pasażera całując czule i zapinając pas. Widać, że był bardzo spragniony mojego ciała. Szybko wsiadł za kierownicę i z piskiem opon odjechał. Jechaliśmy do Rzeszowa. Do naszego domu. Od czasu do czasu delikatnie gładził moje krocze ręką.  Po dobrych dwóch godzinach, bo tak samo jak mnie zamykał się licznik dojechaliśmy pod dom. Wysiedliśmy z samochodu. Podszedł do mnie mój facet – jak to fajnie brzmi – i mocno do siebie przytulił całując czule.
Ponownie wziął mnie na ręce i zaniósł do domu. Przenosząc przez próg prosiłam aby postawił mnie na ziemie. Zrobił to, a więc od razu wzięliśmy się za pozbywanie się części naszej garderoby. Dotarliśmy do sypialni. Prawie nadzy. Prawię. Nasze ciała były odziane tylko lub aż w bieliznę. Michał podszedł do mnie i przysiadł na piętach. Przyciągnął mnie bliżej. Klęka  przede mną, chwyta moje biodra i przyciąga delikatnie do siebie, po czym chowa nos w złączeniu moich ud.
- cudownie pachniesz. Podnieceniem. Cudowny zapach.
Delikatnie całuje mnie przez koronkowy materiał moich majtek. Kładzie kciuk na mojej kobiecości, a ja od razu nieruchomieje. Delikatnie muska kciukiem moją łechtaczkę, a przez ciało przebiega bardzo przyjemny dreszcz. Powoli wsuwa dwa palce pod bieliznę i prosto we mnie. Z moich ust wydobywa się jęk. Przysiadam delikatnie napierając na jego dłoń.  Wyciąga ją i zsuwa majtki po czym delikatnie kładzie mnie na łóżku. Składa delikatny pocałunek na moim obojczyku. Podnosi się do mojego ucha. „ Obiecuję ci, że będzie inaczej niż za poprzednim razem. Bez płaczu. Kocham cię „- delikatnie wyszeptał i przyssał się do mojego ucha lekko kąsając. Odnalazł szybko moje usta i wpił się w nie czule ręką delikatnie gładząc moją łechtaczkę. Pragnę tego od dawna. Zaciskają się wszystkie mięśnie podbrzusza. Delikatnie na mnie wchodzi i delikatnie wsuwa się we mnie. Jego przyrodzenie penetruje mnie od środka. Z moich ust jak i z jego wydobywają się ciche dźwięki pojękiwania. Wbija się we mnie, a ja krzyczę z podniecenia, odchylając głowę do tyłu, gdy uderza w najwrażliwszą cześć mnie. Wysuwa się powoli, po czym znów wbija się we mnie aż do końca, mocno, głęboko. A we mnie zaczyna się wszystko zbierać. Doznanie jest tak intensywne, że aż mnie zalewa, przenikając do każdej kończyny. Michał jęczy głośno wbijając się we mnie raz za razem, a ja zatracam się w sile rozkoszy. Jest mi bardzo przyjemnie, aż za bardzo. Te doznanie jest niesamowite. Tak bardzo chciałabym kontrolować zbliżający się orgazm, ale nie mogę. Moje ciało odmawia mi posłuszeństwa. Michał wyczuł to i pracuje bardziej. Jestem jego i tylko jego. Doznanie jest tak silne, że aż do oczu napływają mi łzy. Jest zbyt intensywne. Nie dam rady nad tym wszystkim panować. Eksploduję wokół niego, krzycząc jego imię, gdy orgazm rozrywa mnie na kawałki. Z moich oczu spływają łzy. Widzę uśmiechniętego Michała. Zlizuje z moich policzków łzy i dociera do moich ust. Wciąż delikatnie poruszając się biodrami. Zaczynam ponownie zatracać się w przyjemności, a czułe słowa i jego zmysłowe „ Kocham cię „ Sprawiają, że znowu zaczynam się zamieniać w jedno wielkie doznanie. Ponownie eksploduję wokół niego, równocześnie krzyczymy swoje imię znajdując się na samym szczycie rozkoszy. Czuje jak płyn z jego przyrodzenia wpływa we mnie. Opada na mnie i mocno wpija się w moje usta.
- Obiecałem, że będzie lepiej. Ale nie wiedziałem, że z tej całej przyjemności się popłaczesz. Jesteś taka urocza. – mówiący to Kubiak patrzył głęboko w moje oczy.
- Chcę jeszcze. – widziałam, że tymi dwoma słowami zbiłam go z ziemi. Zszokowany otwarł usta. – Chce na ostro. Jak jeszcze tego nie robiliśmy.
Nie musiałam długo czekać na jego reakcję. Złapał mnie na ręce i zaniósł do łazienki opierając na pralce. Jego ręka ponownie zsunęła się między moje uda. Zataczał na mojej kobiecości kółka, a w brzuchu miałam stado motyli. Nogi delikatnie mi się ugięły uwierając bardziej na jego rękę. Drugą ręką złapał moją brodawkę i delikatnie bawił się nią palcami. Z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Ale pojawił się inny dźwięk. To jego telefon.
- Nie odbieraj. Proszę. – spojrzałam na niego błagalnie, ale na nic to nie dało. Przyszedł do mnie z telefonem i zrobił na głośnomówiący, delikatnie do ust włożył mi ręcznik i zaczął ponownie penetrować moją kobiecość, która była coraz bardziej spragniona.
- Co jest Zibi? Czasu nie mam. – powiedział do telefonu.
- Te Dziku co tak szybko zniknąłeś? Gdzie jesteś. Zaraz mamy kolejny trening.
- Zbychu. Potomka robię nie przeszkadzaj. Na razie. – powiedział szybko do słuchawki i się rozłączył.
Rozsunął jeszcze bardziej moje nogi. Zszedł na kolana i delikatnie pocałował mnie w pośladek. Cichy odgłos dobiegł z moich ust. Zaciskałam szmatkę delikatnie, ale gdy język Michała zatopił się w środku wybuchłam. Skomlałam jak bity pies, jego język działał cuda, a wysportowane palce doprowadzały mnie do szału. Czując, że ponownie zbliżam się na kres wytrzymałości Kubiak podniósł się do góry i z całych sił wbił się we mnie, zataczając biodrami kółka. Uderzał we mnie z całych sił, sprawiając tym dziką przyjemność, a rękoma trzymał moje piersi, aby za mocno nie obiły się o pralkę. O nie! Ponownie! To znowu te uczucie.! Moje nogi zrobiły się jak z waty i ugięły się, wbijając się głębiej. Ponownie moje ciało przeszedł ogromny orgazm, który eksplodował wokół niego. Z moich ust ponownie wydobyło się jego imię, a wpływająca we mnie ciecz spowodowała, że moje ciało wygięło się w łuk. Kubiak przytulił się do moich pleców i złożył delikatny pocałunek na moim ramieniu, nie opuszczając mojego ciała. Wszystko w środku we mnie pulsowało, a oddech nie chciał się unormować. Serce biło jak szalone, a fakt, że facet mojego życia jest tuż obok mnie, a dokładniej to nawet we mnie sprawił, że na moje usta wkradł się najszerszy uśmiech, którego dawno nie było. Delikatnie mnie odwrócił i złapał moje kruche ciało w objęcia patrząc mi w oczy. Delikatnie posadził mnie na pralce i wtulił się we mnie chowając twarz w moich jędrnych piersiach.

- Zostaję. Nie wracam tam. 

A więc tak jak obiecałam. przemyślałam wasze propozycje w komentarzach i postanowiłam to dla was zrobić. :) Oraz tak jak obiecałam, że po 10 komentarzach dodam kolejny. Zdradzę szczegół, że w kolejnym będzie jeszcze ciekawiej. A więc?
10 kom = kolejny :*
Buziaki . <3 
Miłego czytania ;)

P.S Co jeszcze byście chciały tutaj?? więcej pikaanterii ? Słucham waszych propozycji, które chętnie tutaj dla was zamieszczę. 

Dwadzieścia Cztery . ♥


Wszystkie wskazywały wynik negatywny. Trochę mi się jednak smutno zrobiło, bo fajnie by było mieć w drodze takiego małego Kubiaczka. Problem taki, że nie wiem, co myśli na ten temat Misiek. Postanowiłam, że porozmawiam z nim o tym przy pierwszej lepszej okazji.  Niestety na tą okazję prawdopodobnie musiałam czekać dwa tygodnie. Ale dla pewności wole się przejść do lekarza. Zrobię to jak najszybciej, może testy kłamią.
- Kujawiak, słucham – usłyszałam męski głos po drugiej stronie słuchawki.
- Dzień dobry, z tej strony Nina Masternak, chciałabym się umówić jak najszybciej z panem na wizytę. – Powiedziałam
- a czy mała kawka również wchodzi w grę? – Zaśmiał się. Od zawsze był żartownisiem
- Pod warunkiem, że pan zrobi.
- Dobrze, a czy pasuje ci przyjść dzisiaj za jakąś godzinkę?
- Oczywiście, będę, do zobaczenia.
Rozłączyłam się i postanowiłam zacząć się szykować. Z doktorem Kujawiakiem miałam bardzo dobry kontakt. Chodziłam do niego od dziecka. Ubrałam się szybko i wsiadłam do swojego samochodu. Powoli ruszyłam w stronę Rzeszowa. Zajechałam pod gabinet i poszłam do środka. Lekarz od razu złapał mnie w swoje ramiona.
- Ninuś jak ja ciebie dawno nie widziałem. Co cię do mnie sprowadza? – Spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Powiem szczerze, że podejrzewam ciąże, a testy wskazały jej brak, więc wolę się upewnić.
- Siadaj.
Uśmiechnął się do mnie i mnie przebadał. Powiedział, że ciąży nie ma, a moje objawy mogły być spowodowane stresem, zmęczeniem i tym całym zamieszaniem w koło.  Po zrobieniu wszystkich potrzebnych badań poszedł nam zrobić kawę. Pijąc ją zaczęliśmy rozmawiać.
- Rozumiem, że starasz się z Przemkiem o dziecko? – Zapytał
- Przemka już nie ma.
- Zdradź mi imię tego szczęśliwca.  – Uśmiechnął się promiennie
- Michał.
- Szkoda, że ja, co najmniej nie mogę być młodszy o jakieś 20 lat. – Spuścił głowę udając smutnego, ale po chwili się zaczął śmiać. – Jeżeli chcesz mieć z Michałem dziecko, to macie dzisiaj możliwość, ponieważ masz dzisiaj bardzo pobudzony organizm. Więc mała nie czekaj tu tylko jedź do domu i szybko zacznijcie działać. – Podszedł i przytulił mnie.
- Ale jest mały problem. On jest w Spale na przygotowaniach.
- Zawsze znajdzie chwilę na szybki numerek. Biegnij i jedź do niego. – Pocałował mnie w policzek i otwarł drzwi z szerokim uśmiechem. Nie czekałam długo. Od razu wsiadłam w samochód. Droga która zazwyczaj zajmuje 4 godziny mi zajęła niecałe dwie. Licznik cały czas się zamykał. Gdy podjechałam pod ośrodek zauważyłam, że mają trening. Weszłam po cichu na hale i usiadłam na trybunach. Anastasi zauważył moją obecność i od razu do mnie podszedł.
- Czy pani ma tutaj jakiś cel?
- Jestem dziewczyną Kubiaka. – Odpowiedziałam patrząc na szalejącego na boisku Miśka.
- Kubiak! Do mnie! – Krzyknął trener, a Kubiak się przestraszył, ale widząc mnie od razu szybko zaczął biec z uśmiechem na ustach. – Koniec treningu, zajmij się tą stęsknioną panią. – Uśmiechnął się do mnie szeroko i wyciągnął rękę w moją stronę. – Andrea Anastasi. Bawcie się dobrze. A ty jak chcesz to możesz przyjść na trening dopiero jutro, ale chłopakom ani słowa bo będą sobie tutaj sprowadzać kobietki. – Zaśmiał się i odszedł na dół. Ucieszony Kubiak od razu schwycił mnie w swoje ramiona i czule pocałował.
- Co cię do mnie sprowadza? – Zapytał gdy znajdowaliśmy się w jego pokoju, który dzielił z Bartmanem.
- Michał. Czy ty chciałbyś mieć dziecko? – Zapytałam lekko przerażona.
- Nina… Ja, nie….




Tak jak obiecałam jest kolejny :)
Jak myślicie? Jaka jest odpowiedż Miśka?
Strasznie cieszy mnie liczba komentarzy i już przemyślałam wasze propozycje, ale co z nimi zobaczycie w kolejnym .
A więc :
10 komentarzy = kolejny :)
Już gorący czeka w roboczych do dodania :)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Dwadzieścia Trzy . ♥

Przez pracę i wszystko inne czas tak szybko leciał, że nawet nie wiem, kiedy fachowcy ukończyli nasz dom. Efekt? Genialny! Wszystko tak jak miało być. Do domu wchodziło się przez duże drzwi frontowe, które prowadziły do większego korytarzyka przez który przechodziło się do salonu. Obok była przestronna kuchnia i jadalnia, zaś niedaleko mała łazieneczka. Schody prowadzą na górę gdzie znajduję się moja sypialnia, na przeciwko Kubiaka zaś obok sypialnia gościnna i duża łazienka ( zdjęcia ustawione według napisanej kolejności). Dom spełniał nasze wszelkie oczekiwania. Szybko się tam wprowadziliśmy i żyliśmy pełnią życia. Z czasem Misiek przeprowadził się do mojej sypialni, która zmieniła nazwę na nasza. Postanowiliśmy spróbować i zaryzykowaliśmy wiążąc się w związek. Było takie zamieszanie tym wszystkim, że nawet nie zauważyłam, że nie dopilnowałam niektórych rzeczy.
    


 



- Nina! Dobrze się czujesz? Może coś ci przynieść? – Zamartwiał się pod drzwiami od łazienki Kubiak, ale w odpowiedzi usłyszał tylko moje kolejne wymioty. Przerastało mnie już to. To wszystko stało się już uporczywe. Mój plan dnia strasznie się zmienił. Pobudka, łazienka, śniadanie, łazienka, praca łazienka, obiad, łazienka, kolacja, łazienka. No, ale co taka zapracowana pani psycholog mogła się domyślić? No nic. W końcu zdążyłam zauważyć, że od ponad dwóch miesięcy nie dostałam okresu. Ale nie! To nie możliwe! Kiedy?. Pewnego popołudnia po pracy postanowiłam pojechać do apteki.  Kupiłam ten cholerny test ciążowy. Kupiłam 23 cholerne testy ciążowe. Zajechałam do domu. Na moje szczęście Kubiak siedział w Spale. Zrobiłam test na spokojnie. Czekałam z niecierpliwością na wynik każdego z cholernych testów. Chodziłam od ściany do ściany. Cholerne minuty dłużyły się w nieskończoność. W końcu. Ale zaraz! Coś podjechało pod dom. To samochód Kubiaka. Nie zdążyłam spojrzeć na testy.  Zdążyłam tylko wyrzucić je do kosza. Odwróciłam się i ujrzałam szczęśliwy wzrok siatkarza.
- Tęskniłem za Tobą! – Rzucił się na mnie całując czule.
- Tak ja za tobą też. Bardzo.- Uśmiechnęłam się sztucznie.
Resztę dnia przesiedzieliśmy na kanapie ciesząc się swoją obecnością. Mdłości na szczęście chwilowo ustały, a obecność Miśka zupełnie wybiła mi z głowy testy. Szczęśliwi usnęliśmy wtuleni w siebie.

Dni u boku Michała mijały strasznie szybko. Prezes pozwolił mi na pobyt siatkarza zostać w domu i nacieszyć się nim. Całe dnie spędzaliśmy na kanapie, spacerach i przebywaniu ze sobą. Niestety ten czas strasznie szybko minął.
- Skarbie nie chcę zostawiać cię tutaj samej. – Powiedział przytulając się do mnie.
- Nie jestem tutaj sama, ale także nie chcę żebyś wyjeżdżał – cicho łkałam w jego klatkę piersiową
- Obiecuję, że dla ciebie dam z siebie wszystko, wygramy wszystkie mecze, jakie nam przyjdą, a później pojedziemy na bardzo długie wakacje. Co ty na to? Może Majorka, albo Włochy? Hiszpania? – Nadawał rozmarzony.
- Nie ważne misiu gdzie, byle z Tobą.
Kochaliśmy się całą noc. Dosłownie całą. Skończyliśmy swoje upojne chwile dopiero, gdy zadzwonił budzik oznaczający czas pobudki i szybki wyjazd. Staliśmy wtuleni w siebie w bramie.
- Bardzo cię kocham, pamiętaj. – Powtarzał cały czas patrząc mi głęboko w oczy.

- Ja ciebie również. – Powiedziałam i czule wpiłam się w jego wargi. Nie chcę się z nimi rozstawać, z tym cudownym uśmiechem, czułym głosem, delikatnym dotykiem. Chcę mieć to wszystko cały czas przy sobie. Ale niestety już trzeba było się pożegnać. Wsiadł do swojego samochodu, w jego oczach było widać łzy. Moje już dawno tonęły w potoku łez. Odjechał. Poszłam do domu i usiadłam w salonie wpatrując się w nasze zdjęcie, które zrobiła nam Amelia. Ale po godzinie przypomniałam sobie o tym, co znajduje się w łazience. Pobiegłam szybko na górę i wyciągnęłam zawartość kosza. Widząc ten wynik nie wiedziałam jak zareagować.


Przepraszam was wszystkich za moją długą nieobecność, ale niestety brak czasu i weny spowodowały, że całkowicie mi się wszystkiego odechciało :(
Zaległości u was nadrobie,ale proszę o trochę czasu :*
10 komentarzy = kolejny :*

poniedziałek, 19 maja 2014

Dwadzieścia Dwa . ♥


Delikatnie położył mnie w rogu pokoju i zostawił w ciszy opuszczając dom. Po niespełna trzech minutach pojawił się obok mnie przykrywając mnie kołdrą i odwrócił się na pięcie.
- Zostań ze mną. Proszę. – Powiedziałam cicho. Na reakcję długo czekać nie musiałam, ponieważ od razu wgramolił się obok mnie pod pościel wtulając się we mnie. Pocałował mnie delikatnie w czoło i szepnął czułe „ śpij dobrze mała. „

Rano, gdy się obudziłam nikogo nie było. Podniosłam się leniwie i ziewnęłam ociężale. W domu panowała całkowita cisza. Nikogo nie było. Spojrzałam na zegarek w telefonie, który wskazywał 7.21, Podniosłam się powoli i zauważyłam, że nie ma samochodu Michała, ale na parapecie leżała jego kurtka, a pod torba treningowa, więc to był znak, że zaraz wróci. Na szczęście, poprzedni właściciel nie zabrał tego, co wmontował, a pracownicy nie byli jeszcze w łazience postanowiłam się odświeżyć. Podeszłam do torby Kubiaka i znalazłam dwa ręczniki. Wzięłam ten, który ładnie pachniał płynem do płukania. Poszłam do łazienki, a z racji, że nie było drzwi ani żadnej zasłony w prysznicu, zawiesiłam na jakiś gwoździach przy drzwiach drugi ręcznik Kubiaka.
Owijając się ręcznikiem usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu.
- Nina, gdzie jesteś? – Krzyczał Michał
- W prowizorycznej łazience – zaśmiałam się.
- Ubierz się i przyjdź na śniadanie.
Ubrałam się i zawinęłam włosy w ręczniku i poszłam do niego.
- Z racji, że nie ma tutaj nic pożyczyłam twój ręcznik – uśmiechnęłam się słodko.
-A ja to, co będę dzisiaj miał? – Spojrzał na mnie z udawaną złością.
- Masz jeszcze ten śmierdzący. – Odpowiedziałam siadając na materacu.
- Wredota.! – Pokazał mi język i usiadł obok mnie.
Michał był w jakiejś knajpie i przywiózł naleśniki, jajecznicę, tosty i kawę. Na początku śmiałam się z niego, że aż tyle tego przywiózł, ale zjadłam wszystko, co dał mi przyjmujący.
- I to jest ta, co taka głodna nie była. – Pokazał mi język.
- Odwal się. Powiedz mi, chociaż, że pomyślałeś i pojechałeś po jakieś moje rzeczy na dzisiaj do pracy. – Spojrzałam na niego.
- Wszedłem do sex shopu i coś ciekawego tam znalazłem – uśmiechnął się triumfalnie.
- Wziąłem ci jakąś sukienkę i szpilki, pierwsze, co znalazłem. – Dodał z uśmiechem.
Przestraszona wstałam szybko i pobiegłam do jego samochodu. Od razu się uśmiechnęłam, ponieważ zabrał moją ulubioną sukienkę i szpilki. Wzięłam to od razu i poszłam do łazienki się przebrać. Wychodząc Michał aż zakrztusił się kawą.
- A ty, co? Nigdy nie widziałeś naturalnego piękna? – Spojrzałam na niego, po czym podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. – Do zobaczenia w pracy. – Dodałam i opuściłam dom. Wsiadłam do swojego nowego nabytku i od razu ruszyłam pod halę. Dotarłam tam 15 minut przed czasem. Od razu udałam się do swojego gabinetu. Gdy zobaczyłam ten bałagan panujący na podłodze od razu zamknęłam drzwi, wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka od razu zamykając za sobą drzwi. Reszta pracy zajęła mi czas do 13. Wstałam i postanowiłam iść do bufetu na kawę. Gdy już miałam wstawać przyszedł do mnie Panek.
- Witaj Nino. Chciałbym, abyś dzisiaj poznała drużynę. Mam nadzieje, że nie przerwę ci tym jakiegoś zajęcia?
- Nie, wszystko już zrobiłam. Przejrzałam wszystkie kartoteki zawodników. Wiem, na kogo muszę zwrócić większą uwagę.

- Dobrze, dzisiaj kazałem przyjść chłopakom na 14 na trening. Więc już nie będę przeszkadzać. – Uśmiechnął się i odszedł, a ja spojrzałam na zegarek – 13.47. Szybko wstałam i pobiegłam do swojego gabinetu, wzięłam kosmetyczkę i ruszyłam do łazienki. Poprawiłam sobie makijaż, który wcześniej robiłam w samochodzie pod halą i spryskałam się perfumami.  Wyciągnęłam telefon, napisałam Amelce, że będę u niej po pracy i że tęsknie za nią. Odpowiedź przyszła natychmiastowo „ Ja też <3 czekam:* „. Schowałam telefon do torebki i poszłam do gabinetu. Po chwili usłyszałam pukanie i zobaczyłam w drzwiach Panka. Wstałam i ruszyłam z nim na halę. Widząc to wszystko zaczęłam się denerwować.

___________________________________________-

Przepraszam, że dopiero teraz ale wcześneij nie miałam czasu tutaj wejść. 
10komentarzy= kolejny :*

piątek, 16 maja 2014

Dwadzieścia jeden . ♥


Ten widok był po prostu niesamowity. Jedna samotna łza szczęścia spłynęła po moim policzku, a na usta od razu wtargnął ogromny uśmiech. Michał zaczął się śmiać z mojej reakcji i podszedł do mnie z kieliszkiem szampana.

- Wszystkiego najlepszego kochana. – Powiedział i delikatnie pocałował mnie w policzek wręczając mi małe czerwone pudełeczko w kwiatki.
- Dziękuje ci bardzo, nie musiałeś tego robić. – Odpowiedziałam z uśmiechem – ale pić raczej nie będziemy, bo oboje jesteśmy tutaj kierowcami – dodałam i spojrzałam na kieliszki z szampanem.
- Tutaj mamy materac, zaniesie się jedynie do domu, pościele mam w samochodzie. A spać raczej razem możemy, bo przecież nie raz razem spaliśmy. – Zaśmiał się
- Cwaniak jeden. Widzę, że ty już miałeś wszystko zaplanowane. – Zaśmiałam się i pokręciłam z niedowierzaniem głową. – No, ale dobrze, dziękuje bardzo, że o mnie myślisz. Chodź teraz zjemy coś z tych rzeczy, co zabrałeś ze sobą, bo powiem szczerze, że jestem głodna.
Puściłam mu oczko i usiadłam na przygotowanym przez niego materacu. On usiadł obok mnie i podał mi moją ulubioną sałatkę grecką z kawałkami kurczaka. Nie wnikałam skąd wiedział, a raczej, kto w tym maczał palce, bo dobrze wiedziałam, kim była ta osoba.
Wypiliśmy już całą butelkę szampana, Michał był do mnie przytulony, a w tle było słychać tylko śpiew ptaków. Nagle przyjmujący przerwał ciszę.
- Otwórz prezent ode mnie.
- Teraz? – Spojrzałam na niego, na co on tylko pokiwał głową. Sięgnęłam pudełeczko do ręki i moim oczom pojawił się piękny naszyjnik z zawieszką w serduszko i kolczyki. Rzuciłam mu się w ramiona i chyba to przez ten nadmiar alkoholu wpiłam się zachłannie w jego usta.
- Dziękuję bardzo.
Nie odpowiedział nic tylko również wpił się w moje usta. Pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne, dlatego postanowiliśmy to przerwać.
- Chciałbym ci coś powiedzieć.
- Tak słucham cię.
- Wiem, że to może być śmieszne, co powiem, ale nie chcę się dłużej z tym kryć. – Spojrzał na mnie poważnie. – Ale…
Nie dokończył, ponieważ zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i się skrzywiłam widząc zdjęcie i podpis „ MAMA „ niechętnie odebrałam.
- Halo? – Zapytałam oschle
 - Córeczko chcielibyśmy z tatą ci złożyć życzenia urodzinowe, a więc wszystkiego najlepszego kochana, dużo zdrowia, szczęścia i prędkiego ślubu z Przemkiem, ponieważ nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć naszą małą córeczkę w białej sukni ślubnej. – Trajtała mama a ja zamarłam.

- Ślubu nie będzie. – Powiedziałam i się rozłączyłam, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Ogromne. Skuliłam się w kłębek i zaczęłam płakać. Wszystko wróciło. Wystarczyło jedno zdanie, a całe zdarzenie uderzyło we mnie z 10 krotnie większą siłą. Kubiak nic nie mówiąc od razu mnie do siebie przytulił. Ponownie zaczął dzwonić telefon, Misiek tylko go złapał, wyłączył i wrzucił do koszyka. Po chwili poczułam, że jestem unoszona razem z materacem. Spojrzałam pytająco na siatkarza, ale on tylko pokręcił głową dając mi znak, żebym nic nie mówiła. 

____________________________________________________

Dziękuję wam bardzo, że mimo mojego tragicznego pisania wciąż przy mnie jesteście. :*
Uwielbiam was i piszę dla was z ogromną frajdą bo wiem, że komuś chcę sie to czytać <3.
Przy 7 komentarzach dodam kolejny :*

A wy ? Jak myślicie? Co chciał Michał powiedzieć Ninie? :)

poniedziałek, 12 maja 2014

Dwadzieścia . ♥


Siedziałam na dywanie otoczona kartotekami zawodników. Było tego tyle, że nawet jeszcze zdążyłam przejrzeć, chociaż połowy z połowy tych wszystkich segregatorów. Do drzwi od mojego gabinetu nagle ktoś zaczął pukać i wyjrzał za nich Misiek.
- Skąd wiedziałeś, że tutaj jestem? – Spojrzałam na niego z zadziwieniem
- Może, dlatego, że twoje nazwisko wisi na drzwiach i Panek mi powiedział. – Zaśmiał się
- Mam dużo pracy. Przepraszam, ale nie mam czasu na rozmowę.
- Masz problem, bo nie twój szef sam kazał mi do Ciebie przyjść, żeby oderwać się od tej pracy. Jesteś jeszcze na zwolnieniu lekarskim i masz się nie przemęczać nudną pracą. – Spojrzał na mnie z uśmiechem, po czym podszedł i zamknął mi segregator.  – Wstawaj.! Dalej – powiedział i wyciągnął rękę w moją stronę.  Niechętnie wstałam i spojrzałam na ten bałagan z politowaniem. Nic nie zdążyłam powiedzieć, ponieważ Kubiak już czekał na mnie w drzwiach. Chwyciłam swoją torebkę, kurtkę i poszłam za nim zamykając przy tym gabinet. Gdy wyszliśmy Michał otwierał mi drzwi od samochodu, ale no niestety musiałam go przeprosić i „ niechętnie „ otwarłam swoją nowiusieńką BECIĘ. Wsiadłam z głową podniesioną i kazałam mu prowadzić. Jak się okazało jechaliśmy do NASZEGO domu. No tak sama chciałam tam jechać dzisiaj po pracy zobaczyć jak idzie tam naszym pracownikom.
Podjeżdżając pod dom zauważyłam, że nikogo nie ma. Zero żywej duszy. A ja się zastanawiałam gdzie są pracownicy? Nie płacę im za nieróbstwo. Wyszłam z samochodu i podeszłam do zszokowanego Michała.
- Gdzie oni są? Za co my im płacimy, skoro nawet nie potrafią wstawić się do pracy, co? – Zapytałam oburzona
- Dałem im wolne.
- Że co? Jak to wolne? Chce się tutaj wprowadzić jak najszybciej, a ty im wolne dajesz?

Misiek nic nie odpowiedział tylko podszedł do mnie i czule wpił się w moje usta, po czym cicho wyszeptał mi do ucha, że mam nic nie mówić i iść za nim. Posłusznie wykonałam jego polecenie. Ale nie była bym sobą gdybym nie przeszła się po mieszkaniu w celu sprawdzenia rezultatu dotychczasowej pracy. Było tak jak chciałam i jeśli dobrze widzę prace zakończą się o wiele szybciej. Miałam przejść dalej, ale słyszałam, że Misiek mnie woła. Szłam w stronę ogrodu, a gdy tam doszłam zamurowało mnie.


Przepraszam, wiem że zawaliłam. Narazie oddaje w wasze ręce to coś bo nie wiem jak to nazwać, ale obiecuję, że wynagrodzę wam to. :*

niedziela, 4 maja 2014

Dziewiętnaście . ♥


Kręciłam się z boku na bok. Michał też nie mógł spać. Odwróciłam się w jego stronę. Światło księżyca bardzo dobrze oświetlało jego twarz, cudowne niebieskie oczy i uśmiech, który był kierowany do mnie. Delikatnie zbliżyłam swoje usta do jego, ale nic nie robiłam. Postanowił zrobić dokładnie to samo i chwilę później nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku. Nie były to zachłanne pocałunki, były bardzo czułe i delikatne. Po długim pocałunku siatkarz oderwał się od moich warg, oparł czoło o moje, po czym wyszeptał ciche „ śpij dobrze „, pocałował mnie w czoło i przytulił do siebie. Od razu zasnęłam.
- Księżniczko wstajemy. – Pocałował mnie lekko w skroń
Przeciągnęłam się ociężale szeroko się uśmiechając. Czując zapach świeżo parzonej kawy otwarłam swoje leniwe oczy i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Kubiaka z tacą na kolanach.
- A może śniadanko pani zje? – Zapytał śmiejąc się.
- pod warunkiem, że pan mnie nim nakarmi.
Bez niczego od razu złapał za widelec, nabrał na nią trochę jajecznicy, wkładając mi do buzi i dając do przegryzienia tostem z serem. Po zjedzeniu śniadania, wstałam ubrałam się i postanowiłam przejść się do ogrodu. Pięknie pachniało kwiatami, które rosły w ogrodzie, ptaki pięknie śpiewały swoje melodie, ciepły wiatr otulał moje ciało. Usiadłam na wielkiej starej ławce, zamknęłam swoje oczy i zaciągam się powietrzem, które coś mi nie pasowało. Pachniało męskimi perfum. Otwarłam gwałtownie oczy i ujrzałam Natana. Od razu rzuciłam mu się w ramiona. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, ale jak zwykle wszedł na nie ten temat, co powinien.
- Jak się czujesz? Lepiej? Przemek się kontaktował? Słyszałem, że go puścili. – Powiedział a po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
- Powiedz mi jak ja mam się czuć? Co zamknę oczy to go widzę? Wciąż siedzi w mojej głowie a ty mi jeszcze mówisz, że go puścili? Mogłeś sobie darować tą informację, spała bym spokojniej. – Skrzywiłam się.
- Jejku Nina. Przepraszam, nie wiedziałem, że tak zareagujesz.
- Jak kurwa miałam zareagować.? Wyobrażałeś sobie, że będę skakać z radości, bo facet, który zniszczył mi życie wyszedł na wolność? Proszę cię!
- Nina nie denerwuj się.! Będzie dobrze. – Powiedział i mnie przytulił.
- Rzygać kurwa mi się chcę tym waszym „ wszystko będzie dobrze, ułoży się, wszystko wróci do normy „! Nic się nie ułoży, nic nie będzie dobrze! Będzie cały czas tak samo jak jest teraz a nawet i gorzej, no kurwa mać! – Z moich oczu zaczęły płynąc strumienie łez. Wbiegłam do domu i zobaczyłam niezadowoloną minę Amelii. Już wiedziałam, że wszystko słyszała. Chciała coś powiedzieć, ale jej przerwałam.
- Daruj sobie wymądrzanie sobie, proszę. – Rzuciłam z myślą, że odpuści.
- Daruj sobie? To ty sobie dziewczyno daruj! Wszyscy chcą ci pomóc, a ty, co robisz? Ogarnij się!
- Mówiąc mi wciąż, że wszystko będzie dobrze chcecie mi pomóc. Kto, jak kto, ale ty powinnaś wiedzieć, że to gówno pomaga! – Powiedziałam i ruszyłam do pokoju.
Zasłoniłam od razu okna, pogasiłam światła i usiadłam na łóżku. Siedziałam w ciemnym pokoju i myślałam, dlaczego ja? Dlaczego ja muszę żyć w tym cholernym ciele? Jest tak strasznie ciężko. Żadnego prawdziwego wsparcia.

Bonus <3

Obudziłam się wieczorem. W domu było pusto. Nikogo nie było. Poszłam do kuchni, zrobiłam kolacje, wzięłam tabletki i poszłam pod prysznic. Rozmyślałam o swoim życiu i o wszystkim wokół. Postanowiłam, że jutro pójdę do pracy. Ubrałam się w luźną koszulkę Mateusza i położyłam się do łóżka. Napisałam Mateuszowi tylko, że tęsknie za nim i żeby przyjechał po mnie o 7.30. Ustawiłam jeszcze budzik na 6.50 I poszłam spać. W nocy czułam, że coś się wgramoliło do mojego łóżka, ale nie chciałam za bardzo wiedzieć, kto, udawałam, że nikt nie przerwał mojego snu. Dopiero, gdy się we mnie wtulił od razu poczułam, że to Kubiak. Wtuliłam się w niego bardziej.
 - Obudziłem cię? Przepraszam- wyszeptał cicho chyba z nadzieją, że jednak śpię.
 - Nie przejmuj się śpij dalej. – Wtuliłam się w niego i ponownie objął mnie w swoje ramiona Morfeusz.
Gdy rano zadzwonił mój budzik Michał spojrzał na mnie pytająco. Powiedziałam, że jest jeszcze wcześnie ma iść spać a ja się szykuję do pracy. Zabrałam rzeczy i poszłam do łazienki, w której ubrałam się, odświeżyłam, umyłam zęby, umalowałam i ruszyłam na dół. Poszłam do kuchni, w której wzięłam tabletki, popiłam wodą i poszłam na korytarz. Chwyciłam torebkę, ubrałam buty i wyszłam z domu. Akurat podjeżdżał Mateusz, ale nie swoim samochodem. Przez chwilę zastanawiałam się, kto z jego znajomych jeździ nowym BMW 640d Gran Coupe. Chciałam wsiąść do środka, ale Mateusz mi zabronił. Wysiadł z samochodu i podszedł do mnie.

- Spadaj za kierownice. – Odpowiedział uśmiechnięty
- Co? Nie będę niszczyć obcego samochodu
- Jak obcego? Przecież to jest twój – zaczął się śmiać.
- Jak mój? Mateusz, co ty wygadujesz? Przestań sobie ze mnie żartować, wsiadaj za kierownicę i zawieź mnie do pracy nie chcę się spóźnić. Wystarczy to, że od podpisania umowy jestem na zwolnieniu lekarskim. Pośpiesz się! – Powiedziałam szybko
- To jest twój samochód i jeśli się nie chcesz spóźnić to wsiadaj i nie gadaj.  Jedziemy! – Powiedział i wsiadł na miejsce pasażera. Niestety nie miałam innego wyjścia i wsiadłam na miejsce pasażera. Byłam w szoku, bo była to bogata wersja. W środku było pięknie. 

Odpaliłam silnik i odjechałam spod domu. Wyjeżdżając na normalną drogę Mateusz zaczął mnie podpuszczać i sprawdziłam ile fabryka dała, było to ponad 210 km/h. Do Rzeszowa dojechałam w 7 minut, tak, że pod halą znalazłam się o 7.49. Był to piękny czas. Mateusz zostawił mi kluczyki i poszedł do swojego samochodu, który nie wiadomo skąd się tutaj wziął. Wysiadłam z samochodu i uśmiechnęłam się szeroko patrząc na prezent. Ale, z jakiej to w ogóle okazji? Nie zastanawiałam się nad tym długo, bo od razu poszłam na halę. Poszłam od razu do Pana Marka. Zapukałam delikatnie do drzwi i od razu usłyszałam proszę. Gdy weszłam Panek uśmiechnął się szeroko na mój widok.
- Nina! Jak miło cię widzieć? Ale czy ty jeszcze nie powinnaś siedzieć w domu? Przecież jeszcze masz tydzień wolnego. Michał mówił, że czujesz się lepiej, ale nie myślałem, że aż tak żeby już wrócić do pracy. – Buzia mu się nie zamykała.
- Jakoś mi się już w domu zaczęło nudzić, więc postanowiłam wrócić.  W końcu od podpisania umowy ani razu mnie tutaj jeszcze nie było.

- Tym się nie przejmuj. Skoro jesteś wcześniej chodź oprowadzę cię po budynku, pokaże ci twój gabinet i dam ci wszystkie klubowe rzeczy. – Uśmiechnął się szeroko i gestem ręki wskazał mi na drzwi. Wyszliśmy z gabinetu i chodziliśmy po budynku, Panek tłumaczył mi dokładnie, co, za którymi drzwiami jest i że w razie, co wiem gdzie mam do niego przyjść w razie problemów. Bardzo miły człowiek, do tego od czasu do czasu zapodał jakiś kawał, z którego nie dało się nie śmiać. W końcu zaprowadził mnie do mojego gabinetu i dał mi kluczyki. Przeprosił za dużą ilość pracy i poszedł do siebie. Usiadłam w fotelu i odpaliłam komputer. Sprawdziłam, jakie tutaj mam zainstalowane programy i dodatkowo pobrałam te, na które już pracowałam. Wzięłam się od razu za czytanie kartotek zawodników, żeby coś o nich wiedzieć. 


_______________________

Przepraszam chyba mi coś nie wyszło ;/
Przepraszam, ze dopiero dzisiaj wcześniej nie miałłam kiedy.
I jest obiecany bonus <3
jeśli znajdę tutaj conajmniej 7 komentarzy kolejny pojawi się może we wtorek :) 
Całuję :*

Komentujesz = Tym naprawdę motywujesz <3