niedziela, 23 lutego 2014

Jedenaście . ♥


- kurwa Nina czemu mi nie powiedziałaś, że jest wobec Ciebie agresywny. Czemu wszyscy o tym wiedzieliście i mi nic nie powiedzieliście? Przez was mogło się jej coś stać. zabiję go kurwa! - powiedział i podbiegł w stronę swojego samochodu przy czym ją wyrwałam się z objęć Amelki i pobiegłam za nim.
- błagam cię Mateusz nie jedz do niego. Zabierz mnie do siebie. - powiedziałam po czym rozpłakałam się w jego tors wtedy od mnie przytulił i również uronił parę łez .
- nie wyobrażam sobie, że mogłoby cię z nami nie być. Zabiłbym skurwiela!



Po całym zdarzeniu Mateusz zabrał mnie do siebie. Siedzieliśmy akurat w samochodzie, a w tle było słychać tylko radio. Między nami panowała przerażająca cisza. Widziałam, że brat jest pogrążony w myślach i , że to nie jest koniec. Długo nie musiałam czekać.
- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? - spytał cicho delikatnie zerkając kątem oka na mnie, żeby pilnować drogę
- Bałam się. O ciebie. Przemek  jest psychiczny więc różnie by to mogło między wami wyglądać.
- Nie musisz się o nic bać. Będzie dobrze. Już po wszystkim i nie zbliży się już do ciebie. Zaraz pojedziemy to twojego mieszkania go spakować i wymienimy zamki. Przy okazji ciebie też spakujemy i wystawimy mieszkanie na sprzedaż. Nie chcę żebyś tam mieszkała. Dam ci pieniądze i kupimy coś innego, dobrze? - spojrzał na mnie niepewnie, ale w  jego oczach zobaczyłam troskę. Złapałam go za rękę i delikatnie się do niego uśmiechnęłam.
- Dostałam dobrze płatną pracę, mam dużo pieniędzy na koncie co zarobiłam u Ciebie chcę kupić dom. Albo najlepiej wybudować. Dołożysz mi coś pieniędzy? Obiecuję, że oddam .
- Dla ciebie wszystko . - pocałował mnie delikatnie w skroń i skupił się na drodze.
Po dojechaniu do mojego mieszkania, zauważyłam, że bestii nie ma. Więc poprosiłam Mateusza, żeby wyszedł do jakiegoś sklepu po kartony bo zupełnie nic nie mam. Siedziałam w pokoju i składałam rzeczy i pakowałam do jednego z dziewięciu kartonów, które przywiózł mi Mateusz, ale to za mało więc pojechał po jeszcze więcej. Usłyszałam trzask drzwi, uśmiechnęłam się pod nosem, że mój kochany brat wrócił, ale zdziwiłam się. Stanął przede mną człowiek którego nie chciałam tutaj spotkać.
- Wróć do mnie. Daj nam szansę. Zmienię się obiecuję . Spróbujmy wszystko naprawić. - podszedł do mnie i złapał mnie za rękę
- Daj spokój.
- Proszę. - patrzył mi w oczy. Wiedziałam, że nie mogę ulec.
- Powiedz mi ile razy można próbować? Ile szans można dawać? Ile razy można być tak naiwnym? Ile razy można kogoś ranić? Ile kurwa razy można cierpieć przez jedną osobę.? Ile razy można zaufać komuś na nowo? Ile łez można wylać? No ile kurwa? - wykrzyczałam mu w twarz po czym z całej siły odepchnęłam go od siebie. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego,  na jego oczy a w nich gniew. Podszedł do mnie i szarpnął gwałtownie.  Zakryłam twarz rękoma, osłaniając się przed Jego kolejnym wybuchem złości. Wiedziałam, że jest to nie uniknione. Nagle poczułam ciepło, pieczący ucisk na mojej twarzy. Zdałam sobie sprawę, że to był jego cios. Już kolejny w tym dniu. Zwinęłam się z bólu, dławiąc się szlochem. Warknął na mnie po czym rzucił mnie na podłogę. Przeleciałam przez pokój, potrącając stolik na którym stał wazon. Łapiąc mnie za włosy uderzył moją głową o podłogę. Podnosił ją ponownie i kolejny raz uderzył nią, ale w tym samym czasie drzwi od mieszkania otwarły się i było słychać głośny trzask. Przemek rzucił mnie w kąt i ruszył w stronę gościa. Nie wiem co tam się działo. Poczułam ciepło na swojej głowie. Złapałam delikatnie dłonią te miejsce i zobaczyłam na niej krew. Zaczęłam płakać, słyszałam wokół siebie głośne krzyki i poczułam, że ktoś mnie bierze na ręce. Podniosłam ociężale głowę i zobaczyłam Jego. Strach w jego niebieskich oczach. Po jego policzku spłynęła łza. Uśmiechnęłam się lekko, przynajmniej spróbowałam, ale niestety na mojej twarzy wyszedł tylko grymas bólu. Wyszeptał mi na ucho, że mam się o nic nie martwić i wybiegł ze mną z domu. W oczy rzucił mi się widok bijącego się Mateusza z Przemkiem, ale nie miałam siły, żeby cokolwiek zrobić więc wtuliłam się w tors Michała. Posadził mnie obok na siedzeniu pasażera i przypiął pasami. Nie wiem gdzie jechaliśmy.




Przepraszam was zawaliłam. Ale wena wróciła i postaram się napisać jak najwiecej bede potrafiła i wykorzystam tą wenę dopóki jest, ;*

Dziękuję wam, za taką ilość miłych komentarzy i miłoby było zobaczyć podobną tutaj. pod tym rozdziałem. :* Ale również wam dziękuje za 5000 liczbę wyświetlen. :* Jesteście kochane, ale fajnie by było zobaczyć tutaj chociaż 1/7 z tej liczny komentarzy :*

A no i najważniejsze. Nasz bohater ma dzisiaj urodziny, a więc chciałabym mu życzyć wszystkiego najlepszego, dużo sukcesów, braku kontuzji i wielu innych, przede wszystkim zdrowego dziecka no i wiadomo, że powołania do kadry. :* A wy czego życzycie naszemu Dzikowi? : *





czwartek, 13 lutego 2014

Bardzo ważna informacja.!

Witam was wszystkich. Chciałabym was poinformować, że jeśli do przyszłego tygodnia pod tym postem nie będzie minimum 8 komentarzy blog jest od razu kończony. Daje wam czas do piątku przyszłego tygodnia i teraz jest los w waszych rękach czy w piątek pojawi się zakończenie czy kolejny rozdział. Gdy napisałam notkę o braku weny było ful komentarzy a gdy go dodałam zaledwie trzy, a o wejściach już nie mówię bo na ogół widziałam codziennie około 200 wejść. Przypadek? Nie sądzę. Wiec jesli to czytasz to pofatyguj się i napisz jeden malutki komentarzyk. Pozdrawiam. Sandersikowa

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Dziesięć . ♥

Po 15.minutach wrócił Michał i szeroko się uśmiechnął
- i jak tam mała?
- czemu mi nie powiedziałeś że jesteś siatkarzem i że miałabym być psychologiem tej drużyny ? - spojrzałam na niego wrogim spojrzeniem.
- myślałem, że wiesz co to jest Asseco Resovia Rzeszów, tak przynajmniej zareagowałaś. - spojrzał na nią zdezorientowany
- bo wiedziałam, że to coś ważnego w dziedzinie sportu, ale nie myślałam, że siatkarska! Czemu mi nie powiedziałeś kim jesteś ? Rozmawialiśmy na temat zawodowy a ty nawet słowem nie pisnąłeś, że jesteś sławnym siatkarzem. Boże co ją tutaj robie? - powiedziałam i od razu ruszyłam ku wyjściu, ale wpadłam na jakiegoś chłopaka
- uważaj kurwa jak chodzisz ! Jesteście wszyscy tacy sami. Zapatrzone w siebie siatkarzyny.! - spojrzałam na bezbronnego chłopaka i Michała po czym od razu wyszłam z budynku, ale Michał nie dał za wygraną i szedł zaraz za mną.
- dlaczego wyżyłaś się na biednym Achremie ? - spojrzał na nią z tym swoim cwaniackim uśmiechem. Niby nasza pani psycholog a tu popatrz jak wszystkich po kątach rozstawia. - zaśmiał się cicho pod nosem i całą drogę, aż pod jego blok siedzieliśmy w ciszy.
- wejdziesz na kawę ?
- gdybym chciała wypić kawę poszłabym do swojej przyjaciółki, a teraz chciałabym jechać do swojego domu - odpowiedziałam i spojrzałam w lusterko wsteczne i zobaczyłam wjeżdżający samochód Przemka
- idź już jeśli chcesz żyć. Nie chcę mieć przez ciebie problemów, jutro zobaczymy się w pracy. Narazie. - powiedziałam szybko i wcisłam wsteczny bieg i słyszałam jak drzwi od samochodu zamykają się, lecz chwilę potem otwarły się drzwi kierowcy i w nich stal rozwścieczony bokser.
- to jest twój alfons kurwo ? - wykrzyczał i wyszarpnął mnie z samochodu co spowodowało że leżałam na ziemi. - mówiłem ci kurwo, że jesteś moją i nie życzę sobie, żeby jakiś frajer ciebie posuwał! - krzyczał, aż echo odbijało się od bloków po czym widziałam biegnących w nasza stronę Amelie z Gabrielem i Nathanem. Przemek tylko spojrzał i poszedł do swojego samochodu i odjechał z piskiem opon. Chwilę po tym znalazł się obok mnie i Mateusz po którego zadzwonił zapatrzony w siebie siatkarzyna.
- kurwa Nina czemu mi nie powiedziałaś, że jest wobec Ciebie agresywny. Czemu wszyscy o tym wiedzieliście i mi nic nie powiedzieliście? Przez was mogło się jej coś stać. zabiję go kurwa! - powiedział i podbiegł w stronę swojego samochodu przy czym ją wyrwałam się z objęć Amelki i pobiegłam za nim.
- błagam cię Mateusz nie jedz do niego. Zabierz mnie do siebie. - powiedziałam po czym rozpłakałam się w jego tors wtedy od mnie przytulił i również uronił parę łez .
- nie wyobrażam sobie, że mogłoby cię z nami nie być. Zabiłbym skurwiela!
wysiadł po czym wziął mnie do siebie i przytulił mocno, że ledwo mogłam oddychać. Ruszyliśmy w stronę moich przyjaciół gdzie Mela krzyczała na Michała że jest nienormalny, a Nathan stal w jego obronie i podziękował mu za poinformowanie Mateusza bo on sam tego nie mógł zrobić, bo każdy mu groził.
- przestańcie! - powiedziałam gdy do nich podeszliśmy. Wtedy od razu wpadłam w ręce Melki, a obok przytulił mnie Nathan. Michał spojrzał tylko na mnie przepraszającym wzrokiem.





___________________________________________________________________________________

PRZEPRASZAM. ! ZJEB**AM! ; / ;C

środa, 8 stycznia 2014

Przepraszam

Przepraszam was słoneczka moje kochane za to że was zaniedbuje, ale zupełnie opuściła mnie wena może to przez nadmiar problemów nie wiem. Postaram się dodać coś do niedzieli. Może jakieś miłe słowa lub nie tylko przyspiesza u.mnie słowotok i od razu napisze więcej.

Przede wszystkim dziękuję wam za to że mimo to że nie ma mnie teraz z wami to wchodzicie i czytacie , wchodząc tutaj  na mojej twarzy pojawia się ogromny uśmiech bo wiem że wciąż jesteście ze mną.

Całuje was i jeszcze raz przepraszam i dziękuję ; ** : )))

Sandersikowa <3

niedziela, 22 grudnia 2013

Dziewięć . ♥ + Ciekawy filmik na dole ;D

Zeszłam na dół z moimi wszystkimi papierami i czekam za moim towarzyszem, który 5 minut później siedzi w moim samochodzie. Ruszyłam sprzed bloku i włączyłam radio w którym leciały jakieś rytmiczne piosenki, w których rytm stukałam palcami w kierownicę. Co po chwilę zerkaliśmy na siebie ukradkiem aż nie wytrzymałam tej wstrętnej ciszy.
- Co ja tak w ogóle miałabym robić? – spytałam
- Rozmawiać z nami po meczu i takie tam. Ewentualnie gdyby ktoś ni z dupy dostał doła to też . – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Wam? Ale możesz jaśniej?
- No naszej drużynie.
- Ale jakiej?  - zapytałam już lekko zirytowana.
- No Asseco Resovia Rzeszów. Nie znasz?
- Coś ty kurwa powiedział? – Zatrzymałam gwałtownie samochód na rondzie i spojrzałam na niego zdziwiona.  – jaja sobie teraz ze mnie robisz co? – dodałam patrząc na niego
- Nie robię sobie żadnych z ciebie jaj, ale jakbym mógł Cię prosić żebyś już ruszyła bo chyba troche korkujesz przejazd wiesz? – spojrzał do tyłu po czym zrobiłam to samo, widząc stojące samochody za moim od razu ruszyłam. Podjeżdżając pod Podpromie zauważyłam, że zostały mi jeszcze trzy minuty. Poprosiłam Michała, żeby mnie zaprowadził prosto pod drzwi do tego całego prezesa Panka. Stojąc pod drzwiami wzięłam głęboki oddech i delikatnie zapukałam, usłyszałam ciche „proszę” i weszłam do środka. Zastałam tam jeszcze dwóch mężczyzn.
- Dzień Dobry. Marek Panek, To jest trener Andrzej Kowal, a to asystent trenera Marcin Ogonowski. – podał mi dłoń i wskazał na obydwóch trenerów.
- Miło mi. Nina Masternak. Miałam się wstawić więc jestem. – powiedziałam i podałam swoje papiery.
- Proszę usiąść – wskazał dłonią na krzesło po czym sam usiadł. Spojrzał w papiery. Czytał coś zawzięcie przy czym robił krzywe miny. Podniósł gwałtownie głowę i spojrzał na mnie. - Ma Pani bardzo ciekawe papiery. Takich ludzi właśnie szukamy do pracy z naszymi chłopcami. Poszukałem również informacji na Pani temat w internecie i z przykrościom muszę to powiedzieć, że wiem, że była używana wobec Pani przemoc, więc to także daje mi do zrozumienia, że jest pani silna psychicznie. 
- Proszę mi mówić po imieniu. - wtrąciłam
- Dobrze Nino. Jeszcze jedno pytanie. Czy dasz radę z naszą reprezentacją i naszą drużyną? Bo jak wiadomo najlepsi jadą z naszymi orzełkami do Spały.
- Ale co to jakieś dzieci czy co? Bo nie rozumiem pytania. 
- Nie, ale jak widziałem od samego początku miałaś doczynienia z samymi bokserami, a nie z siatkarzami.  - odpowiedział wpatrując sie we mnie a ja otwarłam ze zdziwienia oczy.
- Przepraszam, kim ? - nie wytrzymałam
- Siatkarzami, nikt cie nie poinformował o tym? 
- Nie, ale podejmę wyzwanie, lubię ryzykować i we wszystkim szybko sie odnajduję. A z resztą jestem psychologiem sportowym, nie mam wyznaczonej żadnej kategorii..
Resztę spotkania zeszła nam na omawianiu wszystkim spraw i podpisaniu sterty papierów. Po spotkaniu który trwał aż 3 godziny wyszłam zmęczona ale szczęśliwa z gabinetu Panka. Michał od razu ruszył w moją stronę, przebrany w rzeczy do treningu. 
- I jak ci poszło? Zaczekasz za mną ? Przebiorę się tylko i odwiozę cię?
- Dobrze ale musimy sobie poważnie pogadać. - spojrzałam na niego oczami jaszczurki.
Michał kiwnął tylko głową na znak zgody i szybko pobiegł do szatni.W momencie gdy brał prysznic i przebierał się w normalne rzeczy oglądałam wszystkie zdjęcia z wygranych meczy i nie tylko. Wtedy zaczęłam myśleć czy napewno dobrze zrobiłam podpisując tą umowę bo teraz muszę się tutaj męczyć przez dwa lata. 

__________________________________________________________________________________

Dobra dziękuję bardzo za 2000 wejść jestem z was bardzo dumna, tylko cieszyłabym sie z większej liczby komentarzy!

Teraz decyzja należy do was. Jak często mam dodawać kolejne? 

http://www.jibjab.com/view/n5a8IFkoRhyrVQxJDMhL8A?mt=1 

Leże i kwiczę ;D

Z Okazji nadchodzących świąt chciałam życzyć wszystkim Wszyskiego dobrego, wiele radości, bogatego wiazdora, pachnącej choinki i wiele takich, ale przede wszystkim dużo weny <3 

niedziela, 15 grudnia 2013

Osiem . ♥

- Co chcesz do picia? Kawę ? – Zapytał patrząc mi w oczy. Zamarłam. Te jego cudowne niebieskie oczy wpatrzone w moje. Mogłabym w nie patrzeć dniami i nocami.
„ Halo ! Nina obudź się ! Nie on! Nie myśl o nim! Obudź się !! Nina!!! „– Mówiła moja podświadomość. Skarciłam ją ja wyciągnięcie mnie z tego błogiego stanu.
Spojrzałam na niego i się zaśmiałam
- Kawę chcesz o północy ? Wystarczy ta ciężka zapiekanka, za kawę dziękuję
- A no tak zapomniałem która jest godzina, przepraszam. To może herbatę albo coś zimnego?
- Sok pomarańczowy jak masz.
- Masz szczęście zdążyłem dzisiaj kupić.
- No widzisz masz zaszczyt poczęstować mnie swoim świeżo zakupionym sokiem pomarańczowym – powiedziałam i zaśmiałam się .
- No w końcu mam. Nałożysz może zapiekanki a ja pójdę nakryć kanapę do spania?
- Na kanapie masz zamiar spać?
- No tak.
- To albo śpimy razem albo wracam do domu – odpowiedziałam i usiadłam przy zapiekance przy stole. Takim oto sposobem uratowałam go od spania na tej jego niewygodnej kanapie. Zjedliśmy i poszłam do jego łazienki wykąpać się i przebrać w jego koszulkę, a on w tym czasie zdążył pozmywać po naszym posiłku. Zaraz po mnie wszedł on do łazienki i 5 minut później znalazł się obok mnie w łóżku. Przegadaliśmy jeszcze godzinę i stwierdziliśmy, że pora spać więc każde z nas położyło się na swoim boku i poszło spać. Rano obudziły mnie drażniące mój nos włoski na klatce piersiowej, początkowo przytuliłam się do niego na co on odpowiedział tym samym, ale gdy poczułam ze to nie są Przemka silne ramiona wyskoczyłam z łóżka jak poparzona.
- Przepraszam ja już chyba pójdę . – Powiedziałam i zabrałam szybko swoje rzeczy z krzesełka po czym pognałam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i klnęłam siebie w myślach. Jak się Przemek o tym dowie to go zabije.
Gdy wyszłam z łazienki Michał czekał na mnie z kawą w kuchni.
- Kawę? – Zapytał z nadzieją w głosie
- Przepraszam, ale lepiej jak już pójdę i dziękuje bardzo za miły wieczór i nocleg. – Powiedziałam po czym szybko ubrałam się i zbiegłam do swojej przyjaciółki. Jej mina gdy mnie zauważyła jest bezcenna, ale jak usłyszała gdzie nocowałam od razu na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Pogadałyśmy chwile i przypominało mi się, że miałam wykonać telefon w sprawie pracy, tylko zrobiłam mały błąd nie pytając gdzie to. Wziełam telefon do reki, spisałam numer z kartki i wbilam w telefon po czym wdusiłam zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi sygnał..
- Marek Panek, słucham
- Dzień Dobry, z tej strony Nina Masternak.
- Tak , słucham. O co chodzi. ?
- Od jednego z pana pracowników dowiedziałam się, że poszukujecie psychologa, tak więc chciałam się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat, czy to jest jeszcze w ogóle aktualne. ?
- Tak jest nadal aktualne. Czy miałaby pani czas zjawić się dzisiaj tak za pół godziny na Hali Podpromie z pani CV i innymi dokumentami?
- Tak oczywiście, zjawie się.
- To do zobaczenia.  – odpowiedzieliśmy równo, po czym zakończyłam połączenie. Spojrzałam na Amelę i od razu rzuciłam się jej w ramiona. Byłam bardzo szczęśliwa mimo, że jeszcze nie było pewne, że dostałam tą pracę. Przyjaciółka namówiła mnie, żebym zadzwoniła do Kubiaka i poinformowała go o spotkaniu z jego pracodawcą. Na początku stawiałam opory, ale później stwierdziłam, że i tak chociaż to jestem mu winna za pomoc i z pracą i z noclegiem dzisiejszej nocy. Po przemyśleniach postanowiłam, że po prostu napiszę mu wiadomość to powinno mu starczyć. Od razu wybrałam jego numer, wcisnęłam „ nowa wiadomość tekstowa”. Popatrzyłam chwile na ekran i myślałam co napisać. Postawiłam na zwykłą prostotę.
„ Witaj. Miałam Cię poinformować w sprawie tej pracy, co dałeś mi do niej numer, tak więc to robię. Dzwoniłam i umówiłam się z jakimś Markiem Pankiem na Podpromie. Jeśli masz ochotę wiedzieć co dalej napiszę ci później co wynikło z naszej rozmowy. Przepraszam, za dzisiejszy dzień, ale także dziękuję za bardzo miły wieczór i bardzo mile towarzystwo w nocy. Nina. „
Spojrzałam na przyjaciółkę i głośno wypuściłam powietrze z płuc. Nie minęła chwila a odpowiedz już znalazła się na moim ekranie.
„ Jestem bardzo ciekawy co z tego wyniknie, dlatego cię tam zawiozę. Za 10minut widzę cię na dole! Nie przepraszaj ani nie dziękuj, już raz to zrobiłaś, a za chwilę będziesz miała okazję znowu to zrobić i się za to zrewanżować. ; * „
Odczytując tą wiadomość na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Szybko drukowałam swoje dokumenty i wygrzebałam z Amelii szafy coś co nadaje się na takiego typu spotkanie. 

_______________________________________________________________________________
Ale badziew ! ;/ 
Nie wyszedł mi ;/
Poprawię się obiecuję ;*

Odblokowana możliwość dodawania komentarzy przez konta anonimowe ;*<3
Kolejny po 10 komentarzach, bez mojej pomocy ;*<3

wtorek, 10 grudnia 2013

Siedem . ♥

- Przykro mi nie wiem co powiedzieć, ale myślę ze powinnaś jak najszybciej od niego odejść. Nie możesz pozwolić mu na takie traktowanie. Jeśli chce się na czymś wyżyć to czemu nie pójdzie na trening tylko robi to na tobie? Nie potrafię zrozumieć takich ludzi jak on. Ma przy sobie naprawdę piękną dziewczynę dla której ja osobiście zrobiłbym wszystko, a on tak sobie pogrywa? Przepraszam że tak powiem, ale dla mnie jest on zwykłym debilem, który nie potrafi docenić tego co ma. – Odpowiedział z lekka złością

Nasza rozmowa ciągła się dosyć długo i na różne tematy ze nawet nie zauważyłam, że wybiła już godzina 23.13. Postanowiłam ze nie pójdę do domu o tej godzinie tylko pójdę spać do Amelki. Przemek i tak pewnie będzie miał towarzyszkę na tę noc.
Propozycja nadal aktualna?

- To mógłbyś mi podąć numer do osoby zajmującej się zatrudnieniem psychologa? – Zapytałam ubierając buty
- Oczywiście, czekaj zapiszę ci na kartce tak będzie wygodniej, zadzwoń jutro z samego rana, dobrze? I jak możesz daj mi znać co udało ci się załatwić. – Powiedział wręczając mi karteczkę w rękę i posyłając bardzo ciepły uśmiech.
- Dziękuję bardzo za ten  numer i oczywiście, że od razu do Ciebie zadzwonię. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko
- Pamiętaj, ze jeśli sąsiadka byłaby zajęta albo cos ja mogę cię przenocować w pokoju siostry.
- Dziękuję ci bardzo jesteś bardzo miły. – Podeszłam i dałam buziaka w policzek – więc jedynie czekaj na mnie w razie co, papaśki – dodałam i wyszłam schodząc na dół. Gdy doszłam do drzwi przyjaciółki i nadusiłam na klamkę drzwi były zamknięte. Wzięłam telefon i od razu do niej dzwoniłam.
- Amela gdzie jesteś? – Zapytałam
- U Gabrysia siedzimy, a dlaczego?
- Bo stoję pod twoimi drzwiami?- Kurde… Postaram się być jak najwcześniej, ale nie prędzej niż mała godzina. Przepraszam cię skarbie..
- Dobra dam radę, buziaki, czekam . – Powiedziałam i się rozłączyłam.
Postałam chwilę przy oknie i zastanawiałam się co dalej mam ze sobą zrobić. Postanowiłam napisać esemesa do pewnej osoby
Propozycja nadal aktualna? „
Na odpowiedź nie musiałam czekać długo, pojawiła się natychmiastowo.
„ Zostaniesz u mnie na noc? Mam piwo i właśnie kończę robić kolację ;*
 Zapraszam na górę <3 „
Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, bez namysłu ruszyłam na górę i zapukałam, usłyszałam tylko głośne „ Proszę „ i weszłam do środka. Już od progu było czuć przepyszny zapach zapiekanki, więc szybko zdjęłam buty i pognałam do kuchni. Wchodząc do niej zauważyłam Michała stojącego przy stole robiącego sos czosnkowy.
- Witam ponownie śliczną panią. – Posłał mi uśmiech, a ja pierwszy raz zauważyłam, że jest on naprawdę śliczny. Zamknęłam oczy i w myślach cały czas powtarzałam „Przemek, Przemek, Kocham Przemka, Przemek się tylko dla mnie liczy”, ale gdy ponownie na niego spojrzałam nasze spojrzenia się skrzyżowały i od razu utonęłam w jego oczach.


Taki trochę krótki i chyba nie udany.. Ale jeśli dałabym wam więcej to byście więcej wiedziały, a tak to my się nie bawimy ;** 

I znowu na jakieś 200 wejsc tylko 7 komentarzy ! Dziewczyny co się dzieje? Źle piszę ? Mam przestać ? Tego chcecie ? Jak tak to napiszcie pod postem " NIE CHCEMY ŻEBYŚ WIĘCEJ PISAŁA" wtedy nie będę musiała się zastanawiać co takiego robie źle że nikt nie chce komentować . ;( 
Klawiatura NIE GRYZIE nie macie jej czego bać, a jak napiszecie chociaż świetnie albo beznadzieja lub trochę więcej dla mnie to będzie satysfakcja bo będę wiedzieć, że się podoba albo że coś muszę poprawić !
Więc dziewczyny proszę o trochę wyrozumiałości i wyskrobać jakiś komentarzyk dla mnie no .;*:)

Buziaczki ;**

Ze specjalną dedykacją dla Miśki bo tak o niego walczyła ;*